sobota, 30 stycznia 2010

Hmm

Mam sobie taki jeden pamiętnik, ostatni jaki przyszło mi prowadzić. Zapis paru miechów z początków pobytu w Warszawie. Nigdy wcześniej i nigdy później nie miałam tak nasrane we łbie jak wtedy. Od momentu w którym zawiesiłam pisanie, czyli dobrych parę lat temu, nie zaglądałam do niego.
Tymczasem przedwczoraj zajrzałam. Jest zapisany w 1/3 i gdzieś w środku zeszytu znalazłam radę jak poniżej:



Wkurwiłam się i to na maksa. Nie dlatego, że ktoś ma na mnie jakiś swój pomysł i nie potrafi go wyartykuować, nie dlatego nawet, że ktoś robi błędy ortograficzne, ale dlatego, że ten ktoś szperał w moich rzeczach. Ktoś kto był, kurwa, moim gościem. Ewentualnie ktoś, z kim przyszło mi dzielić mieszkanie (sik!).
Nie wiem z jakiego okresu i której warszawskiej chaty pochodzi ten wpis; może ma 5 lat, a może 5 tygodni.
Tak czy siak, jeśli nagle ktoś chciałby się przyznać, to szczerze odradzam - może to poważne wpłynąć na naszą dalszą znajomość.
Amen.

czwartek, 28 stycznia 2010

wtorek, 26 stycznia 2010

Droga z/do pracy. Wiosna 2009







Voighlander Bessa_L + Agfa Scala

Balkon w IWII. Wiosna 2009



Voighlander Bessa_L + Agfa Scala

Bazar przy Stadionie X-lecia oraz Międzynoarodowy Dworzec Autobusowy "Stadion". Po godzinach szczytu.








Voighlander Bessa_L + Agfa Scala

Pień w paski.


Voighlander Bessa_L + Agfa Scala

Piknik w Szaryszaku.




Zeszła wiosna. Oj zeszła.
Fotki z Voighlandera w którym znajdowała się Agfa Scala. Tylko jedno miejsce w Wawie ją wywołuje - Czarno-Białe - zajebiści są, wołają wszystko!

poniedziałek, 25 stycznia 2010

sobota, 23 stycznia 2010

Ekspozycja kocia (bo dawno nie było o kotach).




Kotka o wielu imionach: Lutein, Kłaczek, Kurzyk, Pilut, Lutek, Pila, Gamoniowata...


Jednooki Czesław

piątek, 22 stycznia 2010

Z pamiętnika Kaśki R. - rozdz. III, 22 stycznia 1990.

(...) Żałuję, cholernie żałuję, że powiedziałam K.W., że będę z nim chodzić. Nie cierpię, gdy ktoś mnie całuje, trzyma za rękę i do tego wszystkiego przedrzeźnia. Mam tego dość! Muszę się zdobyć na odwagę i powiedzieć "KONIEC", ale ja tego na pewno nie zrobię, mam "pietra".

Może nie będę tego komentować. Zaznaczę tylko, że miałam wtedy 12 lat.. :D

piątek, 15 stycznia 2010

Polaroid - ostatnie foty z drugiej paczki


Okazuje się, że każdy pokazuje język inaczej :)

Jola. Mój ojciec jest fanem jej tatuażu. Z resztą chyba nie tylko on :)

Kot firmowy - Mrucizna, na prośbę Błażeja.

Wiśnia - kucharz doskonały :)

Łazienki Królewskie zimą, czyli hardcore spacer

Gdyby nie sprawa służbowa, nikt by mnie nie wygonił o 9 rano do parku na spacer przy -10, do tego z aparatem, żeby mi łapy odmarzły.



Czy śnieg i temperatura sporo poniżej zera, to naturalne warunki życia pawia? Szkolga, może Ojczym by "Zwierzyniec" zrobił o pawiach? :)

Wiewiórki w Łazienkach są bardziej rozbestwione, niż małpy w Indiach. Powaga.

"Ej, ciotka, nie gap się tak, tylko daj coś zjeść!"
I za chwile siedziała już mi na nodze.
Czy wiewiórki nie powinny spać w zimie?

Kaczki raczej zadowolone, bo choć zimno, to żarcia mają w bród.

W zimowy poranek, szczególnie w tygodniu, w Łazienkach są tylko emeryci karmiący wiewiórki, kaczki, gołębie, wrony, pawie i jeszcze raz wiewiórki oraz matki wietrzące swoje dzieci w wózkach.

wtorek, 12 stycznia 2010

Sorry, Andrzej, ale padło na Ciebie :D

Try JibJab Sendables® eCards today!


P.S. Przynajmniej to nam dobrze wyszło ;)

Tak, tak, zima w mieście. Nie jest lekko.


sobota, 9 stycznia 2010

Snowlinoleuming



Zdolna Jola wycięła swoimi sprawnymi rękami oryginalne ślizgacze śnieżne z linoleum :)

W Skaryszaku zgubiliśmy się na chwilę.

A tu już snowlinoleuming w pełnym wydaniu:



czwartek, 7 stycznia 2010

Zdjęcie nr 13


Błażej nie skadrował chyba jak chciał, Wacek wystraszył się dźwięków wydawanych przez aparat i wyskoczył jak Filip z konopi drapiąc mnie boleśnie w brzuch, a zdjęcie wyszło jak wyszło :D