środa, 31 grudnia 2008

Postanowienie noworoczne

NIE ŚCINAĆ GRZYWKI! :)

Pozytywy 2008 (kolejność przypadkowa)

- zrobiłam kilka dobrych uczynków, a kilkanaście bardzo dobrych
- ani razu nie zgubiłam kluczy do chaty
- ani razu nie zgubiłam portfela
- nie dostałam żadnego mandatu
- nie ukradli mi aparatów
- aparaty nie spadły z wysokości, nie zostały też zrzucone przez koty
- w ogóle przecież to dostałam aparat, którego pewnie długo jeszcze bym sobie nie kupiła! :)
- nie mam żadnych długów (no, może jedynie większy debet, ale tylko troszeczkę większy)
- byłam na długich wakacjach :)
- nie rozwaliłam, nie zgubiłam, nie zepsułam i nie ukradli mi komórki
- kupiłam w końcu większe biurko :)
- kupiłam fajnie brzmiące głośniki :)
- zwiększyłam w końcu prędkość netu, hurra! hurra!
- zapisałam się w wreszcie na tattoo (i tu ukłon w stronę Błażeja)
- nie zaszłam w ciążę
- trafiłam do IWII, jupiiiiiiiiiiiiiii!
- kupiłam chatę
- miałam szczęście do ludzi
- nie dotknął mnie kryzys

Negatywy 2008 (kolejność przypadkowa)

- w dalszym ciągu nie pomalowałam tej pieprzonej ściany (w sumie mnie to już bawi)
- nie załatwiłam dwóch bardzo ważnych badań lekarskich (za to należy się wpierdol)
- nie schudłam, a wręcz przytyłam (ups!)
- dalej nie dojechałam obejrzeć chaty, którą przecież kupiłam (a byłam już naprawdę blisko, wszystko przez Andrzeja, który się rozchorował - pozdrawiam przy okazji)
- minął kolejny rok, a ja znowu nie umyłam okien, ba! nawet ich nie przetarłam (właściwie nie wiem po co to piszę, mam w dupie te okna przecież)
- Lutek jest nadal niewysterylizowana, a Luśki już nie ma wśród nas...
- rower nie naprawiony od sierpnia czy lipca (ta-dam!), a na nowy przewaliłam oczywiście kasę
- laptop ukradziony (ta-dam! ta-dam!)
- kolejny, kolejny rok w którym nie zrobiłam sobie okularów, ale znalazłam w końcu receptę :)
- no i nie zapisałam się na angielski (oj, za to powinnam się ukrzyżować)

sobota, 27 grudnia 2008

26 grudnia 2008


25 grudnia 2008



Babcina sypialnia, uwielbiam ją. Nad lalką jest jeszcze wielki obraz Chrystusa.

Babcine dekoracje

Dziadek, babcia i Matka Boska

Ciocia Hania i mama Zosia :)

Odkąd pamiętam u babci w kibelku zawsze był papier gazetowy do podcierania pupy. I teraz, choć papier toaletowy jest tani i ogólnie dostępny - babcia nie rezygnuje :)


Niestety babcia wciąż ogrzewa mieszkanko węglem. Ciepło przemiłe, ale bieganie do piwnicy już mniej...

czwartek, 25 grudnia 2008